wtorek, 22 maja 2018r.

Wokół artykułu 61 Kodeksu Etyki Lekarskiej

pt., 09/06/2017 - 11:53

Zasady etyki lekarskiej wywodzą się od zasad wykonywania zawodu lekarza spisanych przez greckiego lekarza Hippokratesa w V w. p.n.Ch. Obecnie w Polsce obowiązuje lekarzy Kodeks Etyki Lekarskiej (KEL) przyjęty uchwałą Nadzwyczajnego II Krajowego Zjazdu Lekarzy z 14 grudnia 1991 roku, z późniejszymi zmianami, z której ostatnia miała miejsce w 2003 r. Na podstawie ustawy z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich lekarze i lekarze dentyści podlegają odpowiedzialności zawodowej przed sądami lekarskimi za postępowanie sprzeczne z postanowieniami KEL.

Postanowień tych jest wiele, w tym artykuł 61 KEL, który stwierdza, że:

„Lekarz urzędu państwowego, samorządowego lub jakiejkolwiek instytucji publicznej lub prywatnej powinien rzetelnie wypełniać zobowiązania zaciągnięte wobec tych instytucji; jednak lekarz nie powinien spełniać poleceń pracodawcy sprzecznych z zasadami etyki i deontologii lekarskiej”.

O znaczeniu tego artykułu w odpowiedzialności zawodowej lekarzy mówi mec. Maria Wentland-Walkiewicz* w rozmowie ze ZdrowiePress.  http://www.zdrowiepress.pl/sites/default/files/m_wentlandt_walkiewicz.png

ZdrowiePress: Wielu lekarzy pełni różne funkcje publiczne, są dyrektorami, urzędnikami, ministrami, itd. Czy może się zdarzyć, że wykonywanie przez nich obowiązki służbowe mogą być w sprzeczności z Kodeksem Etyki Lekarskiej (KEL). Co wtedy?

Adw. Maria Wentlandt-Walkiewicz: Zawód lekarza jest zawodem zaufania publicznego, tak jak zawód adwokata. I niestety, jak jesteśmy pracownikami i mamy swojego szefa, to bardzo często dochodzi do tzw. konfliktu interesów, gdyż inne mogą być zasady etyki lekarskiej, a inne wymagania pracodawcy. Ma to miejsce m.in. wówczas, gdy lekarz piastuje jakieś funkcje urzędnicze czy to administracji rządowej, czy samorządowej. Z jednej strony musi on być fair wobec swojego pracodawcy, ale też przestrzegać KEL-u, gdyż lekarzem jest przez cały czas, podejmując pracę w urzędzie, nie przestaje nim być. Swego czasu odbyła się specjalna konferencja, zorganizowana przez Izbę Lekarską, gdzie dyskutowano na temat artykułu 61 KEL, który odnosi się do sytuacji, o których mówimy. Na tej konferencji próbowano m.in. odpowiedzieć na pytania, czy powinno się przedkładać dobro pacjenta, czy dobro pracodawcy, i co lekarz powinien wybrać w przypadku konfliktu interesów. Lekarze stwierdzili, że jest to indywidualna sprawa lekarza, ale musi on tak postępować, aby nie naruszyć ani interesu ani pracodawcy, ani pacjenta.

ZP: Ale to jest takie ciągłe manewrowanie na granicy pomiędzy odpowiedzialnością służbową a zawodową?

MW-W: Tak i na razie nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Bo jeśli jest sprzeczność pomiędzy interesem naszego pracodawcy a dobrem pacjenta, to jest indywidualną sprawą, kto co wybierze. I może się zdarzyć, że lekarz doprowadzi do przewinienia zawodowego z KEL, ale będzie w porządku wobec pracodawcy, czyli nie doprowadzi do sytuacji, w której mógłby być pociągnięty do odpowiedzialności pracowniczej. Dla mnie jest to sprzeczność nie do usunięcia. O przypadkach, w których lekarz znajduje sie w sytuacji konfliktu interesów pracodawcy i pacjenta wiele pisze prasa. Np. ma on miejsce wtedy, gdy dyrektor szpitala musi trzymać się limitu wysokości kontraktu zawartego z NFZ, co skutkuje tym, że nie ma możliwości przyjęcia każdego pacjenta. Na pierwszej linii frontu stoi wówczas lekarza, który z jednej strony musi dbać o interes szpitala i nie narażać go straty, przyjmując pacjentów, za które NFZ nie zapłaci, a z drugiej zapewnić pacjentowi potrzebne leczenie. W trudnej sytuacji są m.in. dyrektorzy ds. medycznych, którzy są lekarzami i jednocześnie pełnią funkcje administracyjne w szpitalu.  

ZP: Czy i co należałby zmienić?

MW-W: Myślę, że warto byłoby się zastanowić, czy lekarze w ogóle powinni być np. dyrektorami? Może byłyby lepiej, aby szpitalem zarządzał menedżer, a lekarz po prosu leczył, czyli robił to, do czego jest najlepiej przygotowany?  Uważam też, że powinien zostać znowelizowany artykuł 61 KEL gdyż lekarz nie może sprostać pogodzeniu, bywa że rozbieżnych interesów. Być może nawet powinno się go w ogóle wykreślić z KEL, albowiem zawód lekarza to jest nie tylko zawód zaufania publicznego, ale też misja. Lekarz jest zawsze lekarzem, niezależnie od tego, gdzie i w jakich okolicznościach się znajduje, niezależnie od tego, czy jest w stosunku pracy, czy pracuje na kontrakcie, czy jest ministrem, czy wojewodą. Lekarz jest przede wszystkim lekarzem. A treść artykułu 61 może rodzi sprzeczność, bo proszę zauważyć, jaka jest systematyka tego zapisu. W pierwszym zdaniu jest mowa o wypełnianiu przez lekarza będącego urzędnikiem swoich zobowiązań wobec instytucji, i dopiero w drugim zdaniu, że powinien jednak tak to robić, aby nie naruszyć zasad KEL. Ale jeśli taki lekarz-urzędnik odmówi wykonania polecenia służbowego, to może być pociągnięty do odpowiedzialności służbowej. Jest to sprzeczność, która nie powinna istnieć, gdyż nie można też zbyt dużą odpowiedzialnością obarczać lekarzy, by musieli ciągle dokonywać takich wyborów. Oni powinni być przede wszystkim lekarzami.

ZP: Ten przepis dowołuje się do wszystkich zasad etyki, czyli nie tylko w zakresie dobra pacjenta, ale także dobra zawodu lekarskiego i zaufania do niego. To bardzo szerokie ujęcie…

MW-W: Tak. Pojawia się więc problem np. biegłych lekarzy. Gdyby literalnie czytać ten artykuł, to lekarz biegły, który na polecenie sądu, czyli instytucji publicznej, negatywnie ocenia pracę swoich kolegów lekarzy, nie powinien tego robić, gdyż nie powinien ich krytykować. Krytyka może bowiem podważyć zaufanie do zawodu lekarskiego. I zdarza się, że lekarze, którzy mają wydać opinię lekarską, np. w postępowaniu cywilnym, robią wszystko, aby tego lekarza bronić, kierując się właśnie zasadą dobra zawodu lekarskiego, co znowu może być w sprzeczności wobec dobra pacjenta.

ZP: Z tego wynika, że lekarz znowu stoi wobec wyboru: czy solidaryzować się z pacjentem, czy ze swoim środowiskiem, ale jeśli lekarze nie będą opiniować, to może zagrażać to realizacji praw pacjenta np. w dochodzeniu swoich roszczeń z tytułu błędu lekarskiego…

MW-W: Oczywiście! I coraz częściej zdarza się, że lekarze odmawiają wydawania opinii w sprawach o błąd lekarski. Jak widać, lekarz może się znaleźć w bardzo trudnej sytuacji wyboru: pomiędzy solidarnością z pacjentem, solidarnością z pracodawcą, a solidarnością ze swoim środowiskiem. Ale KEL ma jeszcze wiele innych sprzeczności.

ZP: Jak z tego wybrnąć? Uchwalić nowy KEL?

MW-W: Moim zdaniem KEL przede wszystkim jest zbyt szczegółowy. Przywykliśmy do tego, że co jest napisane, to będzie stosowane, a to jest nieprawda. Prawo, nawet najbardziej szczegółowe, nie powinno zastępować zasad moralnych. My, jako Europejczycy, wychowaliśmy się w etyce chrześcijańskiej, a jej podstawą jest Dekalog – dziesięć przykazań Bożych plus przykazanie miłości. I na nim powinniśmy bazować. Im mniej będzie przepisów, tym prawo będzie bardziej przejrzyste, łatwiejsze do stosowania i przestrzegania. Iw tym kontekście trzeba pamiętać, że lekarz to jest przede wszystkim powołanie, to jest służba drugiemu człowiekowi i tego w pierwszej kolejności lekarz, niezależnie od zajmowanych stanowisk czy pełnienia urzędów, powinien się trzymać, wykonując ten zawód. I bardzo współczuję lekarzom, którzy muszą wciąż dokonywać trudnych wyborów, z których każdy naraża ich na jakąś odpowiedzialność czy to zawodową, czy służbową. A wytyczna powinna być jedna: przede wszystkim nie szkodzić pacjentowi. 

ZP: Można też dodać jeszcze jedną wytyczną – po prostu zachowywać się, jako lekarz, przyzwoicie. Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

* Maria Wentlandt-Walkiewicz – łódzka adwokat, zajmująca się między innymi sprawami z zakresu prawa medycznego.

WIADOMOŚCI

STETOSKOP POLITYCZNY

26/04/2017 - 02:51

Szpital w N. przypominał czasy głębokiego PRL. Najgłębiej w przeszłość można było sięgnąć, schodząc do szpitalnej kotłowni. Stare piece na węgiel – serce ciepłownicze szpitala – jak szybko się nagrzewały, tak samo szybko, a nawet jeszcze szybciej stygły, gdy tylko...

BLOGOPRESS

Copyright 2017, Zdrowie.press