wtorek, 22 maja 2018r.

Jak to z przeciekami w szpitalu w N. było, czyli...

śr., 26/04/2017 - 02:51

Szpital w N. przypominał czasy głębokiego PRL. Najgłębiej w przeszłość można było sięgnąć, schodząc do szpitalnej kotłowni. Stare piece na węgiel – serce ciepłownicze szpitala – jak szybko się nagrzewały, tak samo szybko, a nawet jeszcze szybciej stygły, gdy tylko palacz zapomniał dorzucić do ognia. A nawet jak już dorzucił, to i tak jego praca szła na marne, a para zamiast w rury – uchodziła w powietrze. Gdy tylko przychodziły chłody, w szpitalu wszystkim było zimno. Tylko kotłowniczy dobrze dawał sobie radę, gdyż niepomny, że zmienił się ustrój, nadal rozgrzewał się spirytusem. Inni mogli tylko marznąć i tęsknie wzdychać do dawnych czasów, kiedy co prawda w szpitalach spirytusu do odkażania brakowało, ale do rozgrzewania się nigdy. I niejeden raz, jak tak się wszyscy na dyżurze rozgrzali, a jakże – lekarze także, to od razu robiło się weselej. I pacjenci się wcale, ale to wcale nie skarżyli. A jak się poskarżyli, to i tak nie mieli innego wyboru. Jeden rejon, jeden szpital. Nie to, co teraz.

Czytaj więcej: http://naszeblogi.pl/46362-jak-z-przeciekami-w-szpitalu-w-n-bylo-czyli

WIADOMOŚCI

STETOSKOP POLITYCZNY

26/04/2017 - 02:51

Szpital w N. przypominał czasy głębokiego PRL. Najgłębiej w przeszłość można było sięgnąć, schodząc do szpitalnej kotłowni. Stare piece na węgiel – serce ciepłownicze szpitala – jak szybko się nagrzewały, tak samo szybko, a nawet jeszcze szybciej stygły, gdy tylko...

BLOGOPRESS

Copyright 2017, Zdrowie.press