wtorek, 22 maja 2018r.

Bogumiła Kempińska-Mirosławska

3 lipca 2017r. |

Jak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł wypuścił zająca…

„Sprawa ostatecznych decyzji co do sposobu finansowania służby zdrowia, czy likwidujemy NFZ, czy też go nie likwidujemy, to jest sprawa na kolejną kadencję. Ale na tę kadencję jest inna sprawa. To jest problem tych nocnych kolejek, który jest zawsze dramatyczny, ludzi chorych, często ciężko chorych, ale jest najbardziej dramatyczny, jeśli chodzi o dzieci. Trzeba coś z tym zrobić. To jest mój apel, do pana ministra (zdrowia), do rządu, trzeba koniecznie coś z tym zrobić, na pewno ten problem musi zostać rozwiązany i to szybko, jak najszybciej, bo ta sprawa wraca i ona często kosztuje kogoś życie, a jeszcze częściej zdrowie, a właściwie zawsze wielkie nerwy…” – powiedział prezes Jarosław Kaczyński na sobotnim Kongresie PiS i Zjednoczonej Prawicy.Niewątpliwie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł czuje na swoich plecach oddech prezesa. Kolejki do leczenia są długie, a nawet dłuższe. Niektórym nie udaje się wytrwać w oczekiwaniu po zdrowie, a nawet życie. I to jest to, co najbardziej ludziom doskwiera, ale też najtrudniej będzie zmienić. I to w dodatku szybko.

20 czerwca 2017r. |

Czy lekarz-minister zdrowia Ewa Kopacz naruszyła KEL?

Jak wiadomo, Ewa Kopacz jest lekarzem, a każdego lekarza w Polsce obowiązuje Kodeks Etyki Lekarskiej (KEL). Czy Ewę Kopacz – z wykształcenia lekarza, ale od lat posła, swego czasu ministra zdrowia i premiera – też? A jeśli tak, to czy jednak Ewa Kopacz, jako polityk i urzędnik, może w ramach sprawowania tych funkcji naruszyć KEL?Jak się okazuje, w świetle wyników kolejnych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej pytanie to jest jak najbardziej zasadne. Dotyczy bowiem niezwykle ważnej sprawy – roli, jaką odegrała Ewa Kopacz, gdy będąc ministrem zdrowia i członkiem rządu, wyjechała z polską delegacją do Moskwy, by… no właśnie, by co tam robić? Nadzorować? Pilnować? I czego?

7 czerwca 2017r. |

Sfrustrowani, biedni, źli, czyli czas białej gorączki

Zarobki budzą emocje. Z wysokości własnych zwykle jesteśmy niezadowoleni, cudzych zazdrościmy. Komu najbardziej? Poza sąsiadem, który co roku jeździ na wakacje za granicę do ciepłych krajów, a my tylko nad Bałtyk i to zawsze, gdy pada deszcz; poza bratem/siostrą lub innym członkiem rodziny, który trzeci raz w ciągu pięciu lat wymienił wszystkie meble w domu, bo mu się znudziły, a my zaledwie pomalowaliśmy przedpokój w naszym M-2 i to za pożyczone pieniądze; poza każdym innym, o którym sądzimy, że ma więcej od nas – w domyśle – niezasłużenie, najbardziej zazdrościmy zarobków lekarzom.Być może to dość śmiała teza i całkiem możliwe, że jeszcze bardziej zazdrośćmy sędziom, szczególnie gdy odsądzamy ich od czci i wiary w prawo i sprawiedliwość, albo prezesom spółek, którzy tylko żerują na krwawicy całego zastępu szeregowych pracowników. Być może w tym rankingu, komu najbardziej zazdrośćmy zarobków, wygrywają z lekarzami jeszcze „inne darmozjady”, ale śmiem twierdzić, że w stosunku do tej grupy zawodowej, gdy mowa jest o kasie, żywione są szczególnie negatywne emocje, będące mieszanką zazdrości, nienawiści i poczucia niesprawiedliwości. Dlaczego? 

25 maja 2017r. |

Kryzys nie kryzys a prawda po naszej stronie. Tylko czyjej?

Owidiusz powiedział: czasy się zmieniają, a my wraz z nimi (tempora mutantur et nos mutamur in illis). Ale to było w starożytności. Dziś pozwolę sobie na inne stwierdzenie: czasy się zmieniają, lecz problemy trwają. Jednakże nie o polemikę z Owidiuszem chodzi, ale o wciąż trwające problemy lekarzy w Polsce. A może z lekarzami? I może uda się je rozwiązać w czasie dobrej zmiany?

25 maja 2017r. |

My tu maju-maju, a biała polska jesień tuż-tuż

Pogodynka ze mnie żadna, przewidywaniem prognozy pogody też się nie zajmuję. Widzę jednak nadciągające chmury i potok ludzi płynący ulicami wielkiego miasta. Oto lekarze, pielęgniarki, ratownicy i cały, biały personel medyczny idzie razem, ramię w ramię, pod Sejm. W dłoniach transparenty, na nich hasła, a na ustach słowa – gdzie jesteś dobra zmiano w ochronie zdrowia? Brzmi jak przepowiednia? Bez przesady. To tylko wstępna prognoza protestów, jakie mogą się przetoczyć przez stolicę, a może też inne duże miasta, już jesienią tego roku. Jeśli prognoza, to podajmy kilka argumentów ją uprawdopodabniających.

25 maja 2017r. |

Koniec lekarza? Rozważania o postępie, czasie i odległości

Gdy kilka dni temu przeczytałam na portalu rp.pl, że „ponad połowa pacjentów chciałaby korzystać ze zdalnych konsultacji z internistą” i „mniej więcej tyle samo jest gotowych na zastąpienie lekarzy przez zaawansowane technologie oraz roboty wyposażone w sztuczną inteligencję”, zadziwiona tym, pomyślałam: koniec lekarza? Lekarza, jakiego znamy od wieków? Z krwi i kości, z wszelkimi zaletami umysłu i charakteru, za które jesteśmy wdzięczni i wadami tychże samych, które potępiamy i których negatywnych skutków czasem doświadczamy jako pacjenci? Ale jednak lekarza-człowieka, który i za rękę weźmie, i to nie tylko wtedy, gdy bada puls, ale też, ot tak, by dodać otuchy. I który tak po ludzku napsioczy na nas, że nie przestrzegamy zaleceń, ale i tak jeszcze raz wytłumaczy, o co w tym wszystkim chodzi.

12 kwietnia 2017r. |

Plagi dawnej Łodzi: prostytucja i choroby weneryczne

„Żaden rozsądny człowiek nie może się spodziewać, że uda się całkowicie opanować i wytępić choroby weneryczne – pisał w latach 20. XX wieku profesor Emil Wyrobek. Choroby te stanowiły wówczas poważny problem, nie tylko medyczny, ale i społeczny. I nie ominęły Łodzi, wręcz przeciwnie – już pod koniec XIX wieku były w mieście prawdziwą plagą. Nie jedyną. A ich matką była prostytucja.

30 marca 2017r. |

Postęp w medycynie, czyli dokąd zmierzasz Adamie?

Księga Rodzaju 1,27: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył […]”. Czy dziecko z zespołem Downa też? Gdyby słowa z Księgi Rodzaju odnieść do fizyczności, to tracą one jakikolwiek sens. Ale nie o fizyczność tu chodzi, nie o materię mniej czy bardziej kształtną, lecz o ducha.

21 marca 2017r. |

Co wyrosnąć może z jamy Highmora?

Połowa lat 80. XIX wieku. Do kliniki prof. Sauera w Berlinie, znanego chirurga szczękowo-twarzowego, trafia pacjent, mężczyzna, lat 50. Tak się składa, że w tym samym czasie na naukach u profesora przebywa polski lekarz dentysta, doktor Kazimierz Szymkiewicz (?-1904), związany z Instytutem Dentystycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie jego zaintrygował przypadek owego pacjenta, któremu, jak się okazało, wyrastał guz ze ściany zatoki szczękowej, zwanej wówczas jamą Highmora.

17 marca 2017r. |

O co walczą lekarze-rezydenci, czyli „opowieści z partyzantki”

Jak patrzymy na starszych kolegów, którzy wciąż tak naprawdę nie zarabiają, siedzą na dyżurach, są zestresowani i umierają wcześniej niż reszta społeczeństwa, to widzimy, że nie mamy żadnych perspektyw – mówi Łukasz Jankowski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, w rozmowie z Bogumiłą Kempińską-Mirosławską. – Opowieści starszych kolegów, jak to brali kiedyś po 30 dyżurów, nazywamy „opowieści z partyzantki”. Nie wyobrażam sobie, aby tak pracować całe życie – dodaje.

WIADOMOŚCI

STETOSKOP POLITYCZNY

26/04/2017 - 02:51

Szpital w N. przypominał czasy głębokiego PRL. Najgłębiej w przeszłość można było sięgnąć, schodząc do szpitalnej kotłowni. Stare piece na węgiel – serce ciepłownicze szpitala – jak szybko się nagrzewały, tak samo szybko, a nawet jeszcze szybciej stygły, gdy tylko...

BLOGOPRESS

Copyright 2017, Zdrowie.press